Czekam aż się z tym uporam
Moja historia to, że najgorsze w życiu to bycie mną.
Zabawną częścią tego jest to, że czasami wiem że mam problem. Hmm trudno jest opisać coś, bo tego jest strasznie dużo. Wiele różnych wątków. Pisząc to w tej chwili wiem, że moje odżywianie jest niewłaściwe. Czasami potrafię parę dni jeść non stop, by potem się głodzić lub zmuszać do wymiotów.
Od początku, mam 20 lat ważę 52 kg i wydaje mi się, że jestem gruba. Nie odpowiada mi moja waga. Marzę o 46 kg. Każde jedzenie sprawia, że czuję się grubsza, że nie mogę jeść. Potem jest załamanie i obżeram się, potem głodzę i tak ciągle.
Nie wiem nawet po co to piszę. Może dlatego, że nie mogę o tym z nikim porozmawiać. Poza tym uważam, że jeżeli będę chudsza to będę szczęśliwsza, będzie mi się lepiej układała w życiu, zyskam większą pewność siebie i w końcu się zaakceptuję. Ale czy kiedykolwiek dam radę o tym nie myśleć, bez panicznego strachu, że będę gruba jak coś zjem? Jak się uporam ze sobą to dam znać.
- Zaloguj się lub utwórz konto aby dodać komentarz









Komentarze
Witaj,
Myślę, że jeżeli w porę "ogarniesz" to wszystko-dasz radę. Miałam podobny problem. Ważysz 52 kg, więc nie jest to żaden alarm, nawet jeżeli dojdziesz do wymarzonych 46 kg w zdrowy sposób i będziesz umiała to utrzymać, to wszystko ok. Ja na pewnym etapie popełniłam błąd, nie potrafiłam normalnie schudnąć, wymiotowałam, z czasem jadłam coraz więcej (bez przerwy przez ok 3-4 godz dziennie)- bulimia. Osiągnęłam upragnioną figurę, nie chciałam już dalej chudnąć, ale utrzymywałam to nadal kontynuując epizody obżarstwa. Tak przez kilkanaście lat. Na chwilę obecną ważę tyle samo, nie kontroluję tego jednaj zbyt często, nie obawiam się , że utyję, fizycznie jestem zdrowa, ale nadal lubię od czasu do czasu (weekend , urlop). Delikatnie mówiąc pofolgować sobie i zwymiotować -kilkanaście dobrych litrów-tak tyle!! Jestem zadowolona z siebie, nawet powiedziałabym z życia, bulimia jest na etapie stabilizacji, ale będzie towarzyszyć mi już zawsze.
Ciesz się życiem! I gratuluję, że powoli z tego wychodzisz. Ale masz rację - to co było w głowie pozostanie. Niestety…
Hej.
Mam podobny problem. U mnie na wadze jest raz 52, raz 50 raz 53 różnie. Ale mam tylko 158 wzr. Chciałabym ważyć 47kg. Ważyłam tyle w wakacje (po powrocie z pielgrzymki). Niestety zaczęłam brać pigułki antykoncep., które były źle dobrane. Rozbudziły one mój apetyt i moją chorobę na nowo. Miałam bulimie (niestwierdzona co prawda przez lekarza, ale miałam) rok temu. Na przemian jadłam i wymiotowałam. Może to dziwne, ale widziałam w jakiej kolejności "wychodzi" wszystko.
Mam podobnie jak u Ciebie głoduje i jem dużo na przemian. Trzeba się wspierać nawzajem. Nawet jak choroba ustąpi to i jak zostanie ona w nas.
Skąd ja to znam...
I ja też chcę powiedzieć: to mój problem.