Zrzucałam i zrzucałam i....

Na wstępnie chcę dodać, że nie jestem żadnym "motylkiem" i niczym podobnym, ponieważ ja w przeciwieństwie do tych osób mam problem, a nie chcę na siłę go mieć.

Jestem młodą kobietą, mam 21 lat, obecnie 179 cm wzrostu, waga 55 kg. Waga, to coś, co niszczy moje życie i właśnie tego dotyczył będzie mój blog.

Wszystko zaczęło się klasycznie, zawsze byłam pulchnym dzieckiem, które otaczało grono szczupłych koleżanek, kompleksy nękały mnie calusieńki czas. Pewnego czas przytyłam parę kilo i po głupich komentarzach otoczenia postanowiłam zmienić swoje życie i jak mi się wydawało być szczęśliwą. Zaczęło się dobrze i w miarę rozważnie, mało kalorii jednak zdrowe rzeczy, waga spadała, z czego byłam bardzo zadowolona, z 74 (moja normalna waga ok 69-70) powoli robiło się 68,67,65 aż w końcu 64 waga, do której kiedyś już doszłam. Jednak ja zapragnęłam zobaczyć 60, oczywiście udało się. Im więcej osób mówiło, że jestem za chuda, tym bardziej chciałam coś jeszcze zrzucić. Waga zeszła do 57/58, byłam zadowolona. Raz na jakiś czas przy świętach lub innych okazjach pofolgowałam sobie porządnie, jednak później głodówka i było ok. Cały zwrot przyszedł jednak sam.

W sierpniu wyprowadziłam się z domu, by zamieszkać z moim facetem, znalazłam pracę, pracuję fizycznie jako magazynier- lubię pracę w ruchu. Kiedy poszedł on na 2 zmianę, a ja siedziałam w domu (przez tydzień mieszkaliśmy u jego rodziców, którzy wyjechali, czekaliśmy tam, aż pokój u znajomych się zwolni dla nas), zaczęłam podjadać dosłownie wszystko, słodycze, parówki, chleb, jogurty lody warzywa, potem wylądowałam nad muszlą - myślałam, że umrę, zdarzyło się tak parę razy, potem postanowiłam - KONIEC, przestałam prawie całkiem jeść- ważyłam 53 kg.

Od tego czasu epizody są normalnością, najpierw przez dłuższy czas, objadanie, wymioty, środki przeczyszczające = wzrost wagi, następnie głodzenie się ab to zrzucić. Nie mam już siły walczyć z tym sama, mojemu mówiłam już prawie wprost np:" kurde wiesz, ja mam chyba coś z głową, jestem świadoma, że jestem szczupła, a kiedy patrze w lustro to wydaje mi się, że jestem grubą torbą" albo " nie nie chce tego ciastka, bo znów się odpalę, n*****lam jak prosie i będę rzygać ". Do niego to nie dochodzi!

Myślę o skończeniu ze swoim marnym, bezsensownym życiem, które i tak przeżywam, obsesyjnie myśląc o jedzeniu, lub o tym żeby nie zjeść nic.

Pozdrawiam Was serdecznie. Oto moja krótka historia

Dyskusja - Zrzucałam i zrzucałam i....
zdjęcie użykownika kururydza

Cześć ! Pierwszy raz napisze o swoim problemie, ja w pół roku z 76 przeszłam na 60, celem była studniówka i piękny wygląd, ale od jakiegoś czasu tez widzę, że mam obsesję, i robię dokładnie to co ty, objadam się a później z przejedzenia wymiotuje. Mam dość, z jednej strony boje się o swoje zdrowie z drugiej o to że przytyję. POMOCY.

zdjęcie użykownika B E T I

Ja miałam anoreksję, przy wzroście 1,68 z 52 kg zleciało mi do 38. Teraz ważę 47 i jem bardzo dużo. Boję się, że zacznę się objadać.

To, że tak jest ze mną to znaczy, że chyba do końca nie poradziłam sobie z chorobą, prawda?

Potret użytkownika anonimowego

13283754
napisz do mnie,
mam to samo :(

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica