- abcanoreksja.pl
- Wszystkie artykuły
- Pro-Ana
Pro-Ana
Pośród groźnej dla życia anoreksji wykształcił się też „ruch”, który popiera "anorektyczny" styl życia. Piszemy o tym, nie po to by zachęcać do udziału w nim, ale po to by pokazać sposób myślenia chorych osób.
Czym jest anoreksja?
Chorych osób – bo nie ma wątpliwości, że co i jak myślą jest przejawem choroby. To również pokazanie jakim zagrożeniem jest „pro-Ana”. Tak masowe istnienie tego ruchu w internecie jest bez wątpienia zagrożeniem także dla osób jeszcze zdrowych, ale już bardzo podatnych na sugestie i wyznania chorych na anoreksję. To także wskazówka, by być czujnym na to czym interesują się nasze dzieci i bliscy oraz pomoc w rozpoznawaniu zagrożenie. Może ktoś z nich nosi na ręku cienką czerwoną bransoletkę, którą noszą osoby popierające anoreksję, a może ktoś pisze lub mówi o swojej „przyjaciółce Anie”, bo Ana – to potoczna nazwa anoreksji, którą używają chorzy, mówiąc o niej jak o swojej koleżance, znajomej lub najbliższej przyjaciółce, która ich ma nigdy nie opuścić i nie zawieść (podobnie jak Mia – to potoczna nazwa Bulimii). Siebie same często nazywają Motylkami, bo chcą być lekkie, zwiewne jak motyle.
„Pro-Ana” traktuje anoreksję i inne zaburzenia odżywiania jako alternatywny sposób odchudzania. Dążenie do bycia chudym jest tutaj drogą do ideału.
Jednym z haseł wspierającym osoby chorobliwie odchudzające się jest zdanie Christophera Marlowe: Quod me nutrit me destruit (To, co mnie żywi, niszczy mnie).
W Internecie jest mnóstwo portali, blogów zachęcających do odchudzania się. Jednak nie jest to „zdrowa” dieta. To zagładzanie się na śmierć. Osoby popierające „pro-ana” motywują się wzajemnie do zrzucania kilogramów, wymieniają się doświadczeniami, opisują co zjadły, ile ćwiczyły, jakie są ich idealne wymiary, waga ciała do której dążą. Istnieje też swoisty „Dekalog” dla osób żyjących z anoreksją.
Dekalog anorektyczki
-
Jeśli nie jesteś szczupła, to znaczy, że nie jesteś atrakcyjna.
-
Bycie szczupłą jest ważniejsze od bycia zdrową.
-
Będziesz się głodziła i robiła wszystko co w Twojej mocy, aby wyglądać coraz szczuplej.
-
Nie będziesz jadła nadprogramowo bez poczucia winy.
-
Nie będziesz jadła niczego nadprogramowo bez ukarania siebie za to.
-
Będziesz liczyła każdą kalorię i ograniczała ich ilość.
-
Najważniejsze jest to, co mówi waga.
-
To proste: chudnięcie jest dobre, a przybieranie na wadze - złe.
-
Nigdy nie jesteś „zbyt” szczupła.
-
Bycie szczupłą i niejedzenie są dowodami prawdziwej siły woli.
-
Waga jest wskaźnikiem moich codziennych sukcesów i porażek.
-
Wierzę w perfekcję i chcę ją osiągnąć.
-
Droga do szczęścia jest stawaniem się kimś lepszym niż wczoraj.
To jednak nie wszystko, w internecie krąży coraz więcej materiałów wspierających "nurt anorektyczny". Thinspirations (ang. thin – chudy/a, inspiration – inspiracja) to zdjęcia wychudzonych kobiet, modelek, aktorek, które mają stanowić inspirację, wzór do naśladowania, swoisty ideał. Najczęściej są to zdjęcia Kate Moss, Mare-Kate Olsen oraz Twiggy – modelki, od której w latach 40. rozpoczął się „trend” na bycie w rozmiarze XXS. Motywacją są też wiersze, teksty piosenek, zdjęcia otyłych osób.
Co widnieje na portalach pro-Ana?
„Spójrz w lustro i powiedz sobie, że jesteś gruba. Nie wierz w to, co mówią inni. Oglądaj zdjęcia chudych dziewczyn i zostań taka jak one. Nie myśl o jedzeniu, nie jedz. Jedzenie sprawi, że utyjesz. Każde jedzenie tuczy. Pij dużo wody. Przymierzaj ubrania o dwa numery za małe, zmotywuje Cię to do niejedzenia, by do nich schudnąć. I nie płacz. Płacz pokazuje, że nie masz nad sobą kontroli”.
W „pro-anie” upatrywany jest przez chorych sposób na szczęśliwe życie i osiąganie zamierzonych celów. Osoby związane z tym ruchem to bez wątpienia osoby o takim samym profilu psychologicznym jak osoby chore na anoreksje – o niskiej samoocenie, niemogące znieść widoku swoich ciał w lustrze, dążące do perfekcji, w której upatrują źródło swojego szczęścia. Pro-ana to też nienawiść do jedzenia, traktujące to tylko jako konieczność. Jak często zaznaczają uczestnicy ruchu, wiedzą co robią, i nie chcą by ktokolwiek je nawracał.
W Stanach opublikowano badania, wg których fakt znajdowania w internecie wspólnoty gloryfikującej anoreksję i uczestniczenie w niej, jest czynnikiem pogłębiającym chorobę.




To, że ktoś się odchudza jest jego prywatną sprawą. Sama też miałam podobno anoreksję. Dałam się "bliskim" utuczyć i czuję się OKROPNIE. Są dziewczyny, które dobrze czują się przy małej wadze. Czy tak trudno to zrozumieć??? Bardzo żałuję, że straciłam Anę, bo straciłam siebie. Ale wkrótce się odnajdę :)
kurde! Masz to samo co ja! Ja też ją straciłam i teraz mam nałóg jedzenia...czasem wymiotuję a teraz staram się nic nie jeśc i przywołac ją do mej duszy
Boshe !! Jak mi Was szkoda,to jakiś koszmar, to o czym piszecie co Wam da wygląd niczym wieszak? Ani to atrakcyjne ,a tym bardziej pociągające dla faceta. Masakra poprostu i tyle w temacie.I nie życzę Wam wytrwałości w tym co robicie ze sobą i swym ciałem,ale życze Wam powrotu do normalnego myślenia i zdrowia.
Płytka jesteś skoro utrzymujesz swoją wagę dla faceta :/ Szkoda to mi Ciebie, obudź się wreszcie kobieto i zrozum, że facet nie jest najważniejszy! Najważniejsza jesteś Ty i to jak Ty się ze sobą czujesz, a nie czy jesteś pociągająca dla faceta bo facet przeleci wszystko i nie ważne dla niego czy jesteś gruba czy chuda! Pamiętaj nikt nie ma prawa dyktować Ci jak żyć bo nikt za Ciebie nie umrze! Ana moja królowa!
Całkowicie sie z Tobą zgadzam...to co dziewczyny robią ze zwoim zdrowiem to jest okropne...tylko nikt nie mówi na portalach pro-ana ile dziwczyn zmarło z wycieczenia... czy to jest normalne ze dziewczyna w wieku 19 lat wazy cale 24 kg??? to jest choroba tylko rodzice przyjaciele i rodzina placze po smierci kogos bliskiego..moim zdaniem takie stony jak pro ana powinny byc likwidowane ze zwgledu na wpływ jaki wywieraja na jeszcze młode dziwczyny..
Czy Ty masz problem? My robimy co chcemy - tak nam dobrze . NIE NAMAWIAMY INNYCH DO TEGO ! jedynie wspieramy się nawzajem ... jeśli wam nie pasuje co robimy to zajmijcie sie swoim zyciem bo je stracicie zajmując się naszym.
To prawda! Odwalcie się od nas. Nikomu nic nie robimy. Nie każemy wam żyć z anoreksją!!!
ja utraciłam anę przez moją rodzinę, prawie osiągnelam swoj cel.. a rodzina i rodzice ogólem wszystko zepsuli.. teraz mam taki jakby nałóg jedzenia. wróciłam do starej wagi.. z czego jestem bardzo nie zadowolona. od jutra próbuje od nowa. kocham anę i chcem z nia być do konca.!! piszcie na e-mail kicia.gg@onet.eu jesli chcecie. :)
My, motylki i tak nie wierzymy w wasze brednie. I tak będzie nas coraz więcej, bo któż nie chce być idealny? zapraszam na mojego bloga: thinbutterfly.blog.onet.pl . I nie dajcie się zwieść pozorom napisanym powyżej. BĄDŹCIE CHUDE!
Nie róbcie tego, życie jest cudowne, nie traćcie go.
A ja jestem ana i jestem również szczęśliwa, trochę osłabiona ale co tam. Nie tracę życia i dążę do perfekcji. Czy to aż takie złe? Odczepcie się od nas i tak nie pomożecie, a tylko jeszcze bardziej wkurzycie.
kocham Anę :**
JA kiedyś miałam zajoba na punkcie wagi. Teraz wiem, że to GŁUPOTA !!!! OBUDŹCIE SIĘ !!! Wiem do czego to prowadzi JA odchudzałam się, a teraz mam problemy ze zdrowiem, tracę wzrok! Mam kruche kości, nie mam piersi, PROSZĘ PRZESTAŃCIE!
Och co ja bym zrobiła, żeby być taka jak wy ;((
Wyłączcie te durne telewizory i nie patrzcie na durne media. Każda dziewczyna jest piękna. Masakra stracić wzrok. To już nawet nie ma po co się odchudzać. Dla wzroku jestem gotowa nawet zerwać z aną, bo po co być chudą, skoro i tak siebie się nie zobaczy :(
Może ktoś weźmie pod uwagę, że to choroba???
Od dwóch lat zanim zaczęłam odchudzanie Ona we mnie już siedziała. W telewizji, gazetach, na ulicach spostrzegałam atrakcyjne i bardzo szczupłe, przeważnie modnie ubrane dziewczyny, zżerała mnie zazdrość. Od dzieciństwa siedział we mnie brak pewności siebie dotyczący wyglądu. Z czasem coraz bardziej akceptowałam siebie, ale chciałam spróbować, miałam trwale zakodowane, że schudnięcie najwięcej uatrakcyjnia człowieka. Dużo ludzi się odchudza i są szczęśliwsi. Jestem zakochana od lat w tym samym chłopaku, do którego nigdy nie podeszłam, bo wtedy za tych czasów nie byłam akceptowana w grupie. Mój sposób myślenia zawsze był maxymalnie sceptyczny, dlatego jak wyznaczyłam sobie dietę, od razu była ona wykroczeniem poza wszelkie normy. Tamtego roku, zaczynałam 1 kl liceum, przekonałam mamę aby dawała mi pieniądze na obiad w stołówce szkolnej, którego oczywiście nie kupowałam. Rano jadłam samo śniadanie, a po szkole zamiast tramwajem szłam na piechotę. Z każdym dniem po paru miesiącach królowało ciągłe zmęczenie i brak energi, znikały siły na naukę i obowiązki. To miało postać bulimiczną, kiedy "nawaliłam" np przez tydzień, wstawałam i odpracowywałam to jeszcze dłuższymi km i ćwiczeniami i głodówkami. Chciałam wyglądać idealnie do wakacji. Z jednej strony myślałam, że to nie do końca wygląda normalnie, ale nie zwracałam uwagi na to, jednocześnie jakby podświadomie wiedziałam, że staję sie jakimś członkiem tego całego ruchu "pro-ana"(zaczęłam się tym motywować) i podobało mi się to. Nie wiedziałam, że całkiem straciłam nad sobą kontrolę, w życiu nie uznałabym, że stałam się już chora. Pod koniec sierpnia tego roku uzyskałam ten swój cel, ale we wrześniu zaczęłam umierać. Spałam całymi dniami i cierpiałam na najostrzejsze w moim życiu bole głowy jakby mozg umierał, nie potrafiłam opanować agresji, ze strachu zaczęłam jeść i przytyłam, ból ustąpił do dziś, ale gdy patrze na swoje zdjęcia sprzed 1,5 roku zanim zaczęłam, płaczę. Bo teraz nie mogę patrzeć na siebie w lustrze. Straciłam wszystkie swoje pasje, mam problemy z nauką, jestem całkiem inną osobą... kimś gorszym niż byłam..
Dodaj nowy komentarz