Anoreksja dodaje sił?
Dziś wracając do domu usłyszałam za plecami komentarz "anoreksja". Wstyd mi się przyznać, ale poczułam dumę, prawie wpadłam w euforię, naprawdę nabrałam siły. Wcale nie jestem chuda - jestem szczupła - i denerwuje mnie, gdy ktoś twierdzi inaczej. Zdania na mój temat są różne - większość osób, w tym lekarze, uważają, że wyglądam normalnie, a ja czuję się gruba. Nie miałam ostatnio okazji sprawdzić swojej wagi i widzę, jak tyję z dnia na dzień. Do tego jeszcze przestałam ćwiczyć około 1,5 miesiąca temu i naprawdę widać już wałeczki tłuszczu tu i ówdzie. Marzę, żeby się zważyć, ale nie mam gdzie, a chciałabym to zrobić bez świadków, bo boję się, co pokaże waga. Wiem, że anoreksja to poważna choroba, ale wręcz obsesyjnie wyszukuję na ulicy kobiety szczuplejsze ode mnie i nienawidzę je za to, że takie są.
Jak przekonać siebie do siebie samej? Jak sobie wytłumaczyć, że można być szczęśliwym mając BMI w normie?
Proszę o pomoc!
Witam serdecznie,
W Twoim pytaniu zostaje poruszona ciekawa kwestia, która jest problemem wielu osób zmagających się z anoreksją.
Jest to problem potrzeby kontroli. To prawdopodobnie sprawia, że odczuwasz rodzaj dumy i satysfakcji, słysząc, że ,,wyglądasz jak anorektyczka". Kryje się za tym przekaz: ,,Wokół pełno jest smacznego, atrakcyjnego jedzenia, dostępnego na wyciągniecie ręki - tylko ludzie o silnej woli są w stanie się kontrolować". Dlatego: jeśli jestem szczupła - jestem pewna siebie, mam władzę nad sobą, mogę osiągać sukces. Takie kobiety zwykle odnoszą sukces - mają dobre oceny, zajmują wysokie stanowiska.
Podziw otoczenia związany z umiejęstnością kontrolowania się i przestrzegania diety jest silnym czynnikiem podtrzymującym objawy, źródłem satysfakcji, dlatego tak trudno zrezygnować czasem z potencjalnie niebezpiecznych zachowań.
Część osób cierpiących na anoreksję postrzega z kolei świat jako nieprzewidywalny, chaotyczny - wówczas kontrolowanie swojego ciała, wyglądu i masy staje się sposobem odzyskania pewnej równowagi. Może się to wiązać z doświadczeniami z dzieciństwa: wychowaniem w rodzinie, w której np. była przemoc psychiczna, fizyczna lub alkoholizm.
Wspominasz o tym, że z niechęcią patrzysz na kobiety szczuplejsze od siebie - w głębi siebie możesz być przekonana o wlasnej nieatrakcyjności, o tym, że nie zasługujesz na uwagę innych, zainteresowanie, miłość. Stąd może pojawić się jako zasada rządząca życiem ,,Nikt nie może się dowiedzieć, jaka jestem naprawdę, bo zostanę wyśmiana, napiętnowana", ,,Ludzie są surowi i oceniający", ,,Muszę zawsze być perfekcyjna w tym, co robię, wtedy inni będą mnie podziwiać i cenić" - stąd być może potrzeba ważenia się wyłącznie w samotności, bez świadków.
To oczywiście jedynie hipotezy - każda osoba cierpiąca na anoreksję doświadcza wyjątkowych i indywidualnych problemów, tak różnych, jak różni są ludzie i ich życiowe doświadczenia.
Dlatego nie mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie: jak być szczęśliwą mając normalne BMI? Proponuję, abyś spróbowała zastanowić się, co musiałoby się stać, abyś Ty była szczęśliwa. Co składałoby się na Twoje dobre samopoczucie.
Spróbój sformułować swój cel w sposób pozytywny - tzn. ,,Nie przytyć więcej" nie bedzie dobrym celem, ale: ,,Odżywiać się regularnie i w sposób zrównoważony"- jak najbardziej.
Kontrolowanie wagi i kalorii bywa również sposobem odwracania uwagi od nieprzyjemnych myśli i emocji - np. złości, frustracji, smutku, poczucia osamotnienia..
Ważne, abyś naprawdę uświadomiła sobie, jak groźna jest anoreksja - to zaburzenie psychiczne o największej śmiertelności, szacowanej nawet na 20%!. Anoreksja rozwija się powoli, podstępnie, a wiele jej powikłań ujawnia się w sposób nagły (np. powikłania ze strony układu krążenia).
Jeśli podejrzewasz u siebie zaburzenia odżywiania - nie zwlekaj, rozpocznij psychoterapię i systematyczną kontrolę internistyczną.
http://abcanoreksja.pl/zgubne-skutki-anoreksji
http://abcanoreksja.pl/leczenie-anoreksji
Serdecznie pozdrawiam
- Zaloguj się lub utwórz konto aby dodać komentarz




Komentarze
Witam,
przeczytałam Pani komentarz (za który bardzo dziękuję) kilkakrotnie, nie mogąc uwierzyć, jak trafnie mnie Pani scharakteryzowała. Gdy uczciwie zmierzyłam się sama ze sobą, uświadomiłam sobie, że każde Pani zdanie mogę odnieść do siebie.
Tak, jestem perfekcjonistką, chciałabym wszystko robić najlepiej i bezbłędnie. Choć zdaję sobie sprawę, że to niemożliwe, bardzo przeżywam najdrobniejszy błąd popełniony w pracy lub fakt, że na egzaminie końcowym na kursie nie miałam największej liczby punktów.
Przyznaję też, że uważam siebie za nieatrakcyjną osobę. Nie umiem być z kimś w związku - boję się, że nie zasługuję na bezinteresowną miłość i udaję lepszą, niż jestem, co bardzo męczy w dłuższym okresie czasu, w związku z tym łatwiej jest być samą. Boję się, że gdy ktoś pozna mnie taką jaką jestem naprawdę, odwróci się ode mnie. A ja boję się odrzucenia, lepiej więc na wszelki wypadek zachować dystans.
Chciałabym być samowystarczalna, nienawidzę kogokolwiek prosić o pomoc i nie umiem przyjmować takiej pomocy. Jestem chora, gdy muszę być komuś za coś wdzięczna. Chciałabym, aby ludzie postrzegali mnie jako osobę, która sama sobie ze wszystkim poradzi - co ciekawe, przy tym wszystkim bardzo lubię pomagać innym.
Przyznaje także, iż rzeczywiście, kontrolowanie wagi jest sposobem tłumienia negatywnych emocji. Czuję się nieszczęśliwa i samotna, czasami mam tak dość tej męczarni, nie wierzę, że jeszcze coś w życiu osiągnę, za dużo spraw, zawodowych i prywatnych zawaliłam.
Dodam jeszcze coś, czego bardzo się wstydzę. Widząc w autobusie grubą dziewczynę jedzącą pączka czułam dla niej nie tylko współczucie, z tego powodu, że nie może się opanować, ale też... pogardę, że jest taka słaba. Przecież nie powinna sobie pozwalać na tyle kalorii przy swojej tuszy, poza tym - że też nie wstydzi się tak obżerać publicznie! To jest takie poniżające, kompromitujące. Jeśli już musi - niech poczeka, aż będzie sama...
Tak naprawdę jestem złym człowiekiem, niewartym życzliwości i zainteresowania innych. Tym bardziej jestem zaskoczona, że Pani odpisała na moje pytanie, za co jeszcze raz dziękuję.
Pozdrawiam