abcZdrowie.plZdrowie.pl - serwis należy do sieci serwisów o zdrowiu polecamy:

Co zrobić ze swoim życiem? Czy jestem anorektyczką?

11 wrzesień 2009, godz. 16:31
 

Mam 19 lat, 168 wzrostu i aktualnie ważę 50,8kg. Dążę do wymarzonej wagi 48kg... Od ponad roku czuję się anorektyczką... Przed poprzednimi wakacjami rozpoczęłam walkę ze sobą. Ważyłam 64kg (a zdarzało mi się już nawet 73). Powiedziałam nie. Nie chciałam zmarnować swojego życia na mówienie: "Nikt Cię nie lubi, jesteś gruba",postanowiłam wziąć życie we własne ręce. Pamiętam, że zawsze czułam się inna... Grubsza? Przeżyłam też ogromny zawód miłosny... Byłam na skraju depresji (przynajmniej ja to tak odbieram). Może to mnie zmotywowało? No i zaczęłam. Najpierw delikatnie, a później coraz mocniej. Skończyło się na tym, że jadłam ok. 800 kcal dziennie, a czasami mniej. Waga równomiernie spadała, a ja czułam sie piękna i pławiłam się w tym, że ludzie mówili: "Ale jesteś szczupła! jak Ty to zrobiłaś?".

Byłam z siebie dumna! Ograniczyłam się jeszcze bardziej... W głowie miałam tylko tabele kaloryczne i godziny posiłków... Wszędzie woziłam ze sobą jedzenie, byleby tylko jeść co 3 godziny!Wpadałam w złość, gdy ktoś kazał mi jeść o innej porze lub mówił, że mam przytyć. Tak zeszłam do wagi 43 kg. Rodzina się przeraziła. Jedynym tematem, który był poruszany w mojej obecności, był temat mojej chudości. Wszyscy próbowali mnie tuczyć... I wtedy odezwała się we mnie dawna ja. Ta niezależna, spontaniczna. Ta mogąca jeść, co chce. Aby ułagodzić rodzinę i swój żołądek zacząłem normalniej jeść (ok 1000 kcal, nie więcej). Pozwalałam sobie na moje ulubione lody, kawałek czekolady... Powoli rosła tez moja waga. Najpierw się cieszyłam, ale później się przeraziłam.... Waga pokazywała 56kg... No i zaczęło się od nowa. Od nowego roku nic tylko dieta... Raz się katuję (300 kcal), raz jem w miarę normalnie ( święta, urodziny czy coś takiego). Wtedy w ogóle nie liczę kalorii, bo jakbym je zliczyła, to bym dostała napadu... Ale nie obżeram się. Jem po prostu to, na co mam apetyt. Następnego dnia biorę środki przeczyszczające albo dużo ćwiczę lub też zaostrzam dietę.

Czuję się ze sobą beznadziejnie! Od 2 lat mam chłopaka, którego kocham i on bardzo na tym cierpi! Nie umiem już żyć normalnie! Ciągle myślę o jedzeniu, ciągle jestem z siebie niezadowolona i myślę o tym,że już BYŁAM idealna! On nie może mnie nigdzie zabrać, zaprosić, bo ja ciągle się o coś złoszczę, nic nie jem... Gdy coś mi nie smakuje, to jestem wściekła, bo zmarnowałam tyle kalorii na to coś! Teraz dziennie jem ok 600 kcal, z czego część to płyny... Codziennie wieczorem ćwiczę,ale jestem nieszczęśliwa....Cały czas jest mnie dwie. Jedna krzyczy, że mam być normalna, spontaniczna, cieszyć się życiem,a druga wyje z rozpaczy widząc jak wyglądam! Patrząc w lustro wylewam się z bielizny, ubrań... Nie wiem już co robić... Dążę do tych 48, ale nie wiem co dalej... Nie chcę nikogo ranić, a mój chłopak (teraz już narzeczony) strasznie to przeżywa... Ja już tak dłużej nie mogę! Nie chcę żyć z perspektywy tabelki kalorycznej! Jak można wypić sok!!??Albo zjeść kanapkę??!! To dla mnie nienormalne! Jak można pić mleko??!Jem tylko nektarynki, maliny, jabłka, zupki knorra i chlebki wasa, te które mają 13 kcal... Pomóżcie mi!

słowa kluczowe:



Witam serdecznie,

Napisałaś bardzo istotną rzecz, a mianowicie, że czułaś się z siebie dumna, kiedy udało Ci się schudnąć. Kiedy widziałaś zachwyt i niedowierzanie w oczach innych ludzi. W tym krótkim zdaniu kryje się sens Twoich głodówek i obsesji na punkcie jedzenia. Myślę, że tu należałoby zacząć szukać przyczyny - w potrzebie bycia docenioną, akceptowaną i podziwianą. Ta potrzeba nie jest zaspokojona, próbujesz stać się lepsza, coś sobie i innym udowodnić.

Dążenie do upragnionej wagi 48 kg jest zgubne dla Twojego zdrowia, a co więcej prawdopodobnie nic nie zmieni, bo granica będzie się przesuwać. Osiągając wagę 48 kg, będziesz chciała schudnąć jeszcze troszkę i jeszcze troszkę...

Przyczyna leży w Twojej psychice i od tego należy zacząć proces wyjścia z tego zamkniętego kręgu. Pierwszą rzeczą, którą powinnaś zrobic jest zgłoszenie się do poradni specjalistycznej - dla osób z zaburzeniami odżywiania lub do Poradni Zdowia Psychicznego. W oparciu o konsultacje psychiatryczną i psychologiczną będziesz mogła zadecydować o dalszym postępowaniu terapeutycznym. Tylko taki krok pomoże Ci wyzdrowieć, odzyskać wewnetrzną równowagę i uwolnić się od obsesyjnego myślenia o jedzeniu.

Pozdrawiam serdecznie!


Komentarze

07.10.2009 18:24
użytkownik anonimowy

Ja to wszystko rozumiem. Sama przez to przechodzę. Życie kręci się tylko wokół tego ile ważę. Ja z 62 kg dotarłam najniżej do 53,8. Teraz przytyłam 2 kg i jestem zła na siebie. Na początku postawiłam sobie cel 55 kg, ale to mi wystarczyło i chce chudnąć więcej i więcej.... . Dodam że mam 20 lat i 168 cm wzrostu. Myślę, że jak schudne to będę atrakcyjniejsza. również mam do siebie pretensję, gdy zjem coś co mi nie smakuje. Najgorsze że cały czas o tym myślę.. Chodzę po markecie i jak idiotka sprawdzam każdy produkt ile ma kcal. W ostatnim czasie zaczęłam więcej jeść. Mam straszne wyrzuty sumienia. Tłumacze sobie że jutro nic nie zjem. Jedzenie dla mnie to jedynie ''coś'' od czego się tyje. Nie potrafiE normalnie jeść. Raz nie jem wcale , raz za dużo. Uwielbiam stan gdy jestem głodna. Myślę, że wtedy mi się udało, wygrałam z jedzeniem. Pomimo tego, iż mam świadomość ,że schudłam nadal czuję się gruba, tak ... Czuję się gruba.

12.12.2009 20:27
użytkownik anonimowy

Ja to samo co wy...tylko że zleciałam z 75kg do 48kg

10.10.2009 8:44
użytkownik anonimowy

Dokładnie tak samo jak ja... Przytyłam, mimo że zdrowo,ale czuję się gruba jak beczka... Każdy gram spożytego pokarmu jest dla mnie psychiczną karą... Nie daję sobie rady z wybieraniem jedzenia... Prawie nigdy nie jem tego na co mam apetyt... Jem to, na co pozwala mi moja psychika... Też sprawdzam w markecie większość produktów...

21.11.2009 19:56
użytkownik anonimowy

Niestety ale też należę do tego grona. Mam 171 cm wzrostu, ważyłam kiedyś 73 kg, potem delikatnie schudłam stosując różne diety, aż rok temu w wakacje wzięłam się za siebie. Bardzo niezdrowo się odżywiałam, nie jadłam nic od godz 12-14 no i sporo zrzuciłam. Obecnie ważę w sumie różnie tak 57-55 kg. Nie czuję się dobrze ze sobą. Obecnie jem trochę lepiej od momentu, kiedy zaczęłam się odchudzać, ale doszło do tego coś innego, mianowicie wymiotowanie. Próbuję się tego pozbyć, ciągle mówię, że to ostatni raz. Dzisiaj sobie postanowiłam, że jak znowu to zrobię to powiem o wszystkim mężowi, który jest nim od ponad miesiąca, ale znamy się już ponad 7 lat. Pracuję w sklepie z odzieżą i czasem jak patrze na grubsze kobiety, które tak seksownie wyglądają i świetnie się czują ze swoim ciałem, to im zazdroszczę. Do mnie nie dociera, że jestem szczupła. Mam swój cel ale ciężko go osiągnąć, jestem słaba i wiem o tym. Boje się, że to odbije się potem na moim zdrowiu, dlatego muszę coś zmienić, a raczej bardzo dużo zmienić.

30.11.2009 22:41
użytkownik anonimowy

Ja byłam 'normalna', nie za gruba nie za chuda. Zakochałam się i bezboleśnie, niezauważalnie schudłam. Ważyłam jakieś 47 kg przy wzroście 164 cm. Potem wyjechałam za granicę i praktycznie w niecały rok dobiłam do 70 kg. Absolutny koszmar. Strasznie ciężko się zrzuca, szczególnie, że jedzenie to dla mnie czysta przyjemność życia. Ale i na dobre mi to wyszło, zaczęłam regularnie ćwiczyć. Zrzuciłam przez dwa miesiące 6 kilogramów i przestałam aż tak się przejmować, więc waga praktycznie stoi w miejscu. Najważniejsze, że nie rośnie. Nie czuję się szczególnie dobrze ze sobą, ale są chwile, że się sobie podobam. Najlepiej czułam się gdy ważyłam około 49 kilo, ale nawet jak dobiję do 52 będę zadowolona. Mam nadzieję, że mi się w końcu uda.

21.12.2009 19:26
użytkownik anonimowy

Witajcie..
Zaczęłam się odchudzać pod koniec wakacji.. zaczynając od głodówki.. mam 16 lat . 175 wzrostu i moja początkowa waga wynosiła 63 kg. Ciągle wydawało mi się, że jestem gruba i że mam brzydki brzuch. Przeglądałam się w lusterku po kilkanaście razy dziennie .. nie jadłam nic przez 2 tyg.. tylko piłam dużo wody. Obiecałam sobie, że będę ważyć 57.. ale gdy dotarłam do tej wagi pomyślałam, że jeszcze dwa kilogramy.. no i dziś ważę 51. Wszyscy mówią, że wyglądam strasznie, a mnie nadal się wydaje, że jestem gruba. Ostatnio matka pilnuje mnie i jem około 1500 kcal. Czy to wystarczy aby nie chudnąć i nie przytyć??

22.12.2009 22:01
użytkownik anonimowy

52 do nie całych 40kg. Nie daję rady i nie mogę z tym przestać. Rada do tych, które chcą zacząć się odchudzać. NIE RÓBCIE TEGO! Jak zaczniecie, nie będziecie potrafiły z tym skończyć.

12.01.2010 21:11
użytkownik anonimowy

Mam 20 lat i ważę obecnie 57 kg przy wzroście 164, choć miesiąc temu ważyłam 53. Niestety straciłam kontrolę nad sobą i teraz muszę znosić siebie tak strasznie grubą. Nie mogę już normalnie żyć, ciągle myślę o jedzeniu i wadzę, a od niedawna doszły wymioty. Mój mózg nie pozwala mi jeść, to straszne, ale to jest moje życie, pełne walki samej ze sobą, a miałam być zgrabną dziewczyną, a stałam się chodzącym zombie. Nie umiem już normalnie przebywać z ludźmi alienuje się, stale jestem poddenerwowana, nie umiem już się uśmiechać ani płakać. Czuję tylko ogarniającą mnie nicość. Jestem z tym kompletnie sama i nie wiem jak długo będę z tym mogła walczyć.

14.01.2010 12:30
użytkownik anonimowy

Mam ten sam problem, myślę że to nikogo nie zaskoczy. Mianowicie ważę 47 kg/ 170cm. Chcę ważyć upragnione 45kg. Ale mam problem z normalnym jedzeniem, liczę wszystko jak opętana, ile tłuszczu ile kcal itd. Jak zjem choć o 100 kcal za dużo od razu ćwiczę min. 3h. To wszystko to pie**one szaleństwo. A ja się w tym kręcę...! Żyję tak już od roku. Damy radę, tyle jedynie mogę powiedzieć.

18.01.2010 16:02
użytkownik anonimowy

Sama nie dasz rady...widzisz problem i bezradność w walce...i ten wewnętrzny krzyk:
POMOCY, ja tu jestem ...
Proszę stań w prawdzie przed sobą, nazwij rzeczy po imieniu: Jestem anorektyczką.
Jest to ciężka choroba, jednak kontrolowana daje wolność życia proponuję udać się do psychologa. on pokieruje co dalej...

08.02.2010 17:23
użytkownik anonimowy

Słonko! Na pewno jesteś śliczna. Powinnaś więcej jeść, jedz choćby te 1000 kcal, choć wskazane jest więcej ;**

01.03.2010 19:07
użytkownik anonimowy

Myślałam, że tylko ja tak mam! 170 cm, w tej chwili 57 kg. Zaczęłam się odchudzać przy 75 kg. Najpierw zdrowe odżywianie i aktywność fizyczna. Potem zastój. Wkurzał mnie, zrobiłam dwudniowa głodówkę. I tak się zaczęło. Moje życie to ja i ja. Ja jem normalnie zdrowo przy ludziach i dla ludzi. A tak na prawdę ja jem do 300 kalorii dziennie w tym znajduje się szklanka mleka. Jem do godziny 10 rano. Jeśli zjem później wymiotuję albo łykam przeczyszczacze. Nie jestem w stanie zjeść normalnego posiłku. Kiedy czuję, że organizm siada, zjadam jednego cukierka. To jest chore. A ja ciągle jestem tłusta. Wiem, ze to nienormalne. Wszyscy mówią, że wyglądam świetnie, że pięknie schudłam i jeszcze są dumni, że potrafiłam to zrobić w zdrowy sposób. Moim celem jest 50 kg. Ale już teraz wiem, że na tym nie poprzestanę. Nie radzę sobie z tym. A jednocześnie jestem szczęśliwa, że to mam. Czy to normalne, że to wszystko rozumiem i dalej w to brnę? Jestem psychiczna - -'

15.03.2010 19:09
użytkownik anonimowy

Zazdroszczę ci tego, że dotarłaś do celu, też bym tak chciała. Ja obecnie ważę 54 kg i mam 168 cm, jestem szalenie zła, jak tylko widzę lustro, najchętniej bym je rozbiła. Dobrze cię rozumiem i dlatego niedługo wybieram się do dietetyka i biorę się za siebie!!!
Cieszę się, że nie jestem sama, bo nawet moi przyjaciele mnie teraz nie chcą wspierać ; (

11.07.2010 17:06
nexx

Mam 17 lat, 162 cm, waga-kwiecień 2010 - 86 kilo. Waga - czerwiec 2010 - 63 kilo. I to miał być koniec.. Obecnie - 52. Dążę do 48. Jakby to miało coś zmienić... Mimo lata czasami sinieję, mam napady obżarstwa i czuję, że tylko krok dzieli mnie od wymuszania wymiotów. Próbuję do tego nie dopuścić. Najgorsze, że też siedzą we mnie dwie osoby - jedna mówi pieprznij się w łeb, drugiej się to podoba. Strasznie się boję.